Przejdź do głównej zawartości

Potęga rozliczeń



Ktoś potrafi Ci pocisnąć i zdołować Cię bardziej, niż Ty sam?

Nie sądzę.

Nie sądzę!

Mało tego, czasami czerpiemy dziwną satysfakcję z tego, że jest nam źle. Że możemy się pochwalić tym, że wszystko nam się wali.

WRÓĆ

Pożalić.

Efekt jest taki: osaczasz swoją ofiarę i niczym Jerry Smith zaczynasz karmić się jej współczuciem (chyba, że trafisz na wyjątkowo nieuprzejme indywiduum, które spróbuje udowodnić Ci, że ono ma 100 razy gorzej).

Ojojoj, jak mnie plecy bolą.

Ajajaj, ale mnie ostatnio kasjerka wkurzyła. Babsztyl próbował mi wmówić, że na moje ulubione wafelki nie było promocji, a była!

Dżizas... Kanar wlepił mi mandat, bo nie miałem biletu. Jak miałem go kupić, skoro biletomat nie działał?

Ty się produkujesz, a Twój rozmówca nie ma innego wyjścia, niż współczuć (albo podbijać stawkę). Oraz razem z Tobą urągać niedobrym ludziom, którzy podkładają Ci kłody pod nogi.

Nie chcę pisać o tym, że negatywne nastawienie do niczego dobrego nie prowadzi, że przyciąga tylko inne negatywne emocje. O tym, jak być szczęśliwszym na co dzień możesz przeczytać we wpisie jak zrobić sobie dzień.

Tutaj chcę poruszyć zupełnie inną kwestię. Wymienione przeze mnie rzeczy, to zwyczajne pierdoły, którymi absolutnie nie powinniśmy się przejmować. Mają kilka wspólnych cech, ale przede wszystkim skupiają się na tym, co dzieje się teraz lub wydarzyło się w ostatnim czasie. To przede wszystkim pojedyncze, z reguły dosyć krótkie zdarzenia i procesy.

Zupełnie inna para kaloszy to podsumowanie dłuższych wydarzeń, które rozliczamy sami ze sobą. Ostatni rok, poprzednia praca, ubiegłe wakacje, zeszłoroczny obóz.

Podam Ci przykład, który stał się moim udziałem w zeszłym tygodniu.

Ostatnio rozmyślałem nad tym, że zupełnie nie mam czasu czytać książek. Po prostu tragedia. Kiedyś czytałem jedną książkę tygodniowo, w najgorszym wypadku dwie w miesiącu. Ale kiedy byłem u szczytu możliwości... Potrafiłem pochłonąć całą książkę w ciągu jednego dnia (tym sposobem na przykład musiałem pożegnać się ze zdaniem egzaminu z algebry II w pierwszym terminie, a niech Cię, Pomniku Cesarzowej Achaji!).

I tak sobie z nostalgią o tym przypomniałem i stwierdziłem, że teraz już wcale nie czytam.

Totalna posucha.

Dramat!

Do czasu, kiedy nie wziąłem się do kupy i zamiast nostalgią oraz emocjami nie pokierowałem się rozumem.

Usiadłem sobie wygodnie z czytnikiem e-booków i zacząłem przeglądać moją wirtualną biblioteczkę. W zadumie pokiwałem głową, przeszedłem się do regałów z książkami i patrząc na ich grzbiety przypominałem sobie, które z nich przeczytałem w zeszłym roku.

Tym sposobem z "w ogóle już nie czytam, buhu, nie mam na to czasu, jaki żal" zrobiło się: "Damn! Pękło 20! To prawie 2 na miesiąc!".

Czy piszę to po to, żeby się pochwalić, jaki to oczytany nie jestem? No pewnie! 😁 Ale nie tylko po to! Najważniejsze w tym wszystkim nie jest wymieniona przeze mnie liczba, ale fakt, że kierując się emocjami i skupiając się na negatywach zupełnie się przeliczyłem.

Wydawało mi się, że ostatni rok, jeśli o czytanie chodzi, to była zwyczajna tragedia. Jednak kiedy podszedłem do tego na spokojnie, z chłodną głową okazało się, że wcale nie jest źle. Mało tego, jest całkiem dobrze!

I właśnie do tego gorąco Cię zachęcam.

Kiedy wydaje Ci się, że ostatni rok był kiepski, zastanów się nad tym na spokojnie. Czy na pewno? A może tylko tak Ci się wydaje? Może masz podobne odczucia co do ostatniego wyjazdu? Wakacji? Czy na pewno było tak źle? A może skupiasz się tylko na tych negatywnych rzeczach, podczas gdy w rzeczywistości są jedynie kilkoma kroplami w pucharze pełnym dobrych wspomnień?

Jak drobne są paskudne pobudki w skali całego fantastycznego obozu? Czy warto przekreślać całe wakacje tylko dlatego, że jakieś łapserdaki na lotnisku zgubiły Twój bagaż (który, na marginesie, znalazł się następnego dnia)?

Spróbuj.

Na pewno Twoje życie jest dużo lepsze, niż Ci się wydaje 😉

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cena bezpieczeństwa

Od niedawna jestem (nie)szczęśliwym widzem Netflixa. Dlaczego takim? Na pewno znacie ten dylemat: z jednej strony mam tyle rzeczy do zrobienia, ale z drugiej... jeden odcinek przecież nie zaszkodzi. Prawda? Prawda? Ano prawda. To znaczy może zaszkodzić, ale raczej jesteśmy w stanie raz na jakiś czas poświęcić te 20-60 minut rozrywce. Gorzej, że często jeden odcinek zamienia się w dwa, dwa w trzy i nagle zastaje nas północ. A razem z nią przychodzi przytłaczające zmęczenie i podgryzające kostki poczucie winy. Można sobie z tym poradzić, ale nie tym chciałem się z Wami podzielić. Otóż w repertuarze Netflixa znajduje się serial Black Mirror. Bardzo dobry, ale jednocześnie ciężki serial - bynajmniej nie jest to horror. Soczyste historie zasiewają w głowie widza ziarno, które wręcz nakazuje zastanowienie się nad człowieczeństwem jako takim i nad tym, jaką przyszłość możemy sobie zgotować jako ludzkość....

Nie ma głupich źródeł!

Wszyscy znamy powiedzenie: nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi . I uważam, że jest to bardzo głupie powiedzenie (choć wiele przysłów idzie z nim łeb w łeb). To oczywiste kłamstwo, które jest mantrą nauczycieli próbujących ośmielić swoich podopiecznych. Zwykłe: nie bój się zadawać pytań implikuje, że pytający może się bać. A powyższe słowa zdejmują ciężar z pytającego i przenoszą odpowiedzialność na pytanego. W końcu jeśli nie potrafi satysfakcjonująco odpowiedzieć, to znaczy, że jest głupi (tzn. nie on, tylko jego odpowiedź, ale wiesz o co mi chodzi). Chcę z Tobą porozmawiać o książkach. Ostatnio bardzo ubolewam, że niespecjalnie mam czas na czytanie (chociaż jest to oczywista wymówka). Natomiast odkąd stałem się szczęśliwym posiadaczem Kindla, pochłaniam prawie wyłącznie ebooki. I prawie wyłącznie na telefonie, korzystając z aplikacji tejże marki. Czytam jadąc komunikacją miejską, jedząc, czekając w kolejce,...

Groźny Oboźny

Jak świat światem,  czyli przynajmniej od '79 roku, na obozy, biwaki, zimowiska itp. w kadrze jeżdżą zwykle trzy osoby. W tej liczbie: komendant, zastępca komendanta ds. programowych (czyt. programowiec, zdrobniale: programówka) oraz zastępca komendanta ds. organizacyjnych (tj. oboźny). I to ostatniej z tych funkcji chciałem poświęcić ten wpis, jako że zwyczajowo jest to najgłośniejsza i najbardziej widoczna osoba z całego obozu (będę pisał obóz, ale oczywiście na myśli mam również wszystkie pozostałe formy wyjazdów). Na początek powiedzmy sobie  co należy do obowiązków oboźnego? Uniwersalna prawda jest taka, że do jego obowiązków należy wszystko to, co ustali z komendantem i programowcem i jeżeli ustalą sobie, że to programówka będzie stawiać bramę i sprawdzać porządki - ich sprawa. Moja prawda jest taka, że u nas oboźny zawsze zajmował się takimi rzeczami: pionierka (brama, ogrodzenie, prycze) sprzęt pi...

Małe słówko na 2019 rok

One little word Czyli jedno małe słowo . Akcja, która znam z bloga Jest Rudo (swoją drogą polecam, jeśli lubisz oglądać ładne zdjęcia i/lub lubisz je robić). Pomysł jest banalnie prosty: na początku roku (np. w styczniu, cóż za zbieg okoliczności!) wybierz jedno słowo. Będzie Ci wskazywało drogę, którą będziesz podążać w tym roku. Coś jak motto, ale obowiązuje tylko rok, jest dużo krótsze i w związku z tym łatwo można je odnosić do wyborów i działań, które podejmujemy. Zacznijmy od rozliczenia się z przeszłością Zacząłem od zastanowienia się nad tym, co poszło rok temu nie tak. Czego mi brakuje. Co chciałbym zrobić w tym roku. Czym się kierować. I kiedy to rozkminiałem, przypomniało mi się coś z czasów, kiedy grałem w karciankę Magic: the Gathering . Każda (no, prawie) karta, poza opisaniem jej właściwości, była opatrzona krótkim tekstem odnoszącym się do świata MtG . Jedną z nich był, Ib Halfheart, gobliński taktyk . Jak łatwo możesz sobie wyobrazić, gobliny w żadnym uniwers...

Co zrobić, kiedy czujesz się przytłoczony?

Mało brakowało, a nie wywiązałbym się z obietnicy o dzisiejszym poście! Już jakiś czas temu zacząłem pisać pewien bardzo ważny dla mnie tekst i wykalkulowałem sobie, że dzisiaj uda mi się go dokończyć. I tak by było, gdyby nie to, że moja Srebrna Kapsuła postanowiła dziś rano wypowiedzieć mi posłuszeństwo, przez co całe popołudnie i pół wieczora spędziłem na próbach reanimacji (i kilku innych niespodziewajkach). Niestety wygląda na to, że mój sukces jest tylko częściowy i muszę prosić o pomoc mechanika, a tymczasem biedny samochodzik został uziemiony w garażu. 😒 Nie zdążyłem dokończyć Bardzo Ważnego Wpisu, ale skoro życie dało mi cytrynę... Na pewno miałeś taki dzień: masz dużo rzeczy do zrobienia. Nie wiesz, czy uda Ci się wyrobić ze wszystkimi. Żeby udało się zamknąć chociaż połowę tematów! To już by było! Chciałbyś wiedzieć od czego w ogóle zacząć, a na dodatek szef dorzucił Ci jeszcze jedną kobyłę, samochód odmówił posłuszeństwa, a autobus przyjechał przed czasem i uciekł. ...